
Osada ta niczym nie wyróżniałaby się wśród innych jej podobnych gdyby nie ród Ossolińskich. Położona wśród łąk, pól i sadów od XII wieku należała do Cystersów. Przez długie lata nic nie zmieniało spokoju życia jej mieszkańców, trudniących się na ogół rolnictwem. Aż do 1619 r. kiedy to Ujazd został własnością Krzysztofa Ossolińskiego, ówczesnego podkomorzego sandomierskiego. Postanawia on wznieść tu swoją rezydencję. Budowa rozpoczyna się w 1621 r., a kończy w 1644 r. Architektem i głównym budowniczym był Szwajcar ? Wawrzyniec Senes. Zbudowany został w stylu manierystycznym a pierwowzorem dla niej był pałac we Włoszech, w miejscowości Caprarola. Ogrom budowli zobrazujmy liczbami. Kubatura budynków wynosi 70 tysięcy metrów sześciennych, powierzchnia około 1,5 hektara. Długość murów fortyfikacyjnych to 600 metrów, a średnia wysokość wałów to 7 metrów, choć są miejsca, gdzie przekracza ona 15 metrów. Po obu stronach bramy głównej umieszczono krzyż - jako symbol wiary i polityki oraz topór ? herb rodu Ossolińskich. Nad wejściem znajdowała się hieroglif przypominający stylizowaną literę ?W?. Podobno miał on symbolizować wieczne trwanie tego miejsca (zgodnie z aramejską księgą kabały). Upodobania pierwszego właściciela zamku do astrologii i magii ujawnią się jeszcze raz w dalszej części. Pochodzenie nazwy zamku nie jest wyjaśnione. Być może wzięła się ona od połączenie słów ?krzyż? i ?topór?, druga wersja mówi, że pierwotna wersja nazwy brzmiała ?Krzysztofory?, od greckiego imienia Christophoros ? czyli Krzysztof. Dzieje zamku są równie krótkie, co burzliwe. Krzysztof Ossoliński umiera w rok po zakończeniu budowy, zdążywszy przed śmiercią przepisać zamek swemu synowi ? Krzysztofowi Baldwinowi. On także niedługo cieszył się z posiadania rezydencji ? w 1649 r. zginął w bitwie pod Zborowem. Rok później umiera ostatni właściciel w rodu Ossolińskich ? Jerzy. Zamek przechodzi we władanie różnych rodzin szlacheckich. W trakcie potopu szwedzkiego warownię zdobywają Szwedzi. Częstym gościem jest tu król Karol X Gustaw. Właśnie w Krzyżtoporze odbywa rozmowy z księciem Jerzym Rakoczym. Pod koniec wojen ze Szwecją zamek został ograbiony i częściowo zniszczony. Już w 1660 roku była to ruina. Świetność rezydencji Ossolińskich trwała więc tylko 16 lat. Nie tak wyobrażali to sobie architekt i fundator budowli, gdy powstawała wielka budowla, która swą wielkością, rozmachem i przepychem odsuwała w cień inne rezydencje magnackie w Rzeczpospolitej. Obecnie, mimo że jest to ?trwała ruina? to odwiedzenie jej sprawia, że oczami wyobraźni widzimy wielkość i potęgę budowli. Całe założenie zamkowe zostało zbudowane w stylu ?palazzo in foteca?, jak wynika z tego określenia połączono cechy rezydencji mieszkalnej i warowni obronnej. Całość otoczona była murami z wałami ziemnymi z pięcioma bastionami: północnym (bastion ?Wielki Barbakan?), północno-wschodnim (bastion ?Oto dla Ciebie?), północno-zachodnim (?bastion ?Korona?), południowo-zachodnim (bastion ?Mnich?), południowo-wschodnim (bastion ?Smok?). Całość obwarowań uzupełniała sucha fosa. Ogrom budowli wyraża się zastosowaną przy jej powstaniu symbolika kalendarza: ??okien miał tyle, ile dni w roku, pokoi tyle, ile tygodni; sal wielkich tyle, ile miesięcy; wież tyle, ile kwartałów??. Sala Jadalna w zachodniej części zamku posiadała szklany sufit, a nad głową zasiadających w niej ludzi umieszczono akwarium. Spożywaniu posiłków towarzyszył widok na umieszczone nad głowami egzotyczne rybki. W wyłożonych marmurem żłobach dla koni umieszczone były lustra. Legendy mówią, że to dla koni arabskich do przeglądania się. Jednakże powodem zainstalowania zwierciadeł była chęć lepszego oświetlania pomieszczeń. Snop światła odbijał się od lustra i rozświetlał stajnie. Bardzo dobrze rozwinięty był system wentylacyjny i ogrzewanie. Dzięki specjalnemu układowi kanałów ciepło i świeże powietrze docierały do wielu pomieszczeń. W specjalnych sztolniach zainstalowano wiele wind, które służyły w celach gospodarczych. Gorąco zachęcam do zobaczenia zamku ?Krzyżtopór?, którego położenie sprawia, że odwiedzając Sandomierz można na przykład w drodze powrotnej do Łodzi. Obecnie Chorągiew Rycerska Ziemi Sandomierskiej wraz z władzami gminnymi organizuje cyklicznie na zamku turnieje rycerskie. Oczywiście jak w każdym zamku również i tu można spotkać ducha. Jest nim syn Krzysztofa Ossolińskiego ? Krzysztof Baldwin ukazujący się na murach w husarskiej zbroi. Naprawdę warto odwiedzić to miejsce!