
Kto mieszka w Wielkopolsce ten wie o Skorzęcinie. Jeździ się tam nad jezioro, na grzyby lub imprezy. Jeśli te ostatnie Ci odpowiadają jesteś u siebie. Jeśli nie, możesz udawać, że ich nie widzisz. To samo zrobiło jezioro. Gdy na brzegu pojawiły się głośniki, cofnęło się o kilkanaście metrów. I już ma spokój. Ty wchodzisz w wodę i znajdujesz to samo. Krok za krokiem harmider pozostawiasz w tyle. Zanim woda sięgnie Ci po szyję słyszysz już tylko mdły pomruk tłumu za swoimi plecami. Teraz rozkładasz ręce, kładziesz się na brzuchu, głowę zanurzasz w wodzie i płyniesz wolno do przodu. Pozostajesz Ty, woda, a na horyzoncie wyspy, półwyspy i przeciwległe brzegi. Cel wybierasz wedle swojej woli. A może celem będzie kolejne, większe jezioro...czyste, przejrzyste. Jako pływak upodobałem sobie jezioro "Chłop". Gdy tylko mam czas wchodzę na jednym końcu i dwie godziny później, po czterech kilometrach wychodzę na jego drugim końcu. W tym czasie jezioro jest moje. Płynę środkiem i całą wodę wraz ze ścianami lasów poddaję pod swoje władanie. Sławoj